Wszystko jest możliwe. To już pewne!


Pole Dance / środa, Marzec 7th, 2018

Na początku chciałabym wykrzyczeć wszem i wobec, że jestem z siebie bardzo dumna ???! Jak zaczynałam pisać bloga niecałe pół roku temu miałam pewien cel… pewne postanowienie… Pamiętasz? Pisałam o tym tutaj 🙂 Trzy miesiące temu udało mi się zaliczyć ostatnią część egzaminu i… jestem certyfikowanym instruktorem pole dance ??? Jest to dla mnie bardzo duży sukces! Myślę, że nawet większy niż dla większości innych osób w podobnej sytuacji. Dlaczego? Ano dlatego, że jestem tylko… (jak w nazwie bloga) zwykłą dziewczyną :)!

Jeśli przez całe życie tańczy się zawodowo, jeśli miało się poważną przygodę z akrobatyką, gimnastyką czy skończyło AWF – pole dance jest o niebo łatwiejszy. Od razu jest więcej siły, gibkości, rozciągnięcia… Od razu jest większa płynność ruchu, łatwej zapamiętać sekwencje taneczne itp.

U mnie o żadnej z tych rzeczy nie ma mowy 🙂 Jedyne co to w okresie dojrzewania ćwiczyłam to pływanie i sztuki walki – zupełnie inna bajka ?? Do tego pracuję na co dzień w korporacji, a jeszcze rok temu (właściwie od początku mojej kariery zawodowej…) wyrabiałam niezliczone ilości nadgodzin nie mając prawie w ogóle czasu wolnego dla siebie… Poza tym ograniczenia fizyczne. Moim największym są bardzo mocno zblokowane barki i napięte mięśnie piersiowe, w związku z czym ciało nie jest w stanie zrobić nawet mostka. A co za tym idzie żadnych figur, gdzie barki ułożone są w podobnej pozycji. Oczywiście bardzo mocno nad tym pracuję, ale to już temat na osobnego posta 🙂

Co chcę Ci przez to powiedzieć?! Że nie ma rzeczy niemożliwych! Wiem, hasło jest bardzo popularne i pojawia się co rusz przy okazji wszystkich motywacyjnych i coachingowych tematów 🙂 Ale może dlatego, że tak rzeczywiście jest?! Oczywiście nie mam na myśli tylko pole dance, ale wszelakich aspektów ???

To jest trochę tak, że niektórzy po prostu mają szczęście i jest im łatwiej osiągać różne cele. Ja tak nie mam. Jeśli i Ty tak nie masz to… cóż… została nam wytrwałość, zaangażowanie i ciężka praca 🙂 To trochę trudniejsze niż otrzymać coś niemal w gratisie od życia, ale… satysfakcja zawsze jest większa!

Ja w ostatnich latach osiągnęłam trzy rzeczy, które uważałam za niemożliwe. Podzielę, się nimi z Tobą!

Moje małe wielkie sukcesy:

  1. Szpagat – nie sądziłam, że mi, z moimi kontuzjami i ograniczeniami (i w moim wieku ?) uda się rozciągnąć aż tak bardzo! Ależ to było piękne uczucie! Mam oczywiście zdjęcie, na które patrzę zawsze wtedy, gdy siada mi motywacja, gdy myślę, że czegoś nie uda mi się osiągnąć. Pomaga! Niestety pełny szpagat udało mi się dociągnąć jedynie dwa razy w życiu, gdy byłam w dobrej formie i do tego bardzo dobrze rozgrzana. Ale nie poddaję się, walczę o to, żeby zagościł w moim życiu na stałe ? Wierzę, że mi się uda! Brakuje niewiele 🙂
  2. Prowadzenie biznesowych spotkań po angielsku – mój angielski zawsze był dość słaby. Nie będę zanudzać Cię historią o tym dlaczego, ale w skrócie powiem, że koncentrowałam się po prostu na innym języku. Byłam w tym świetna, miałam certyfikaty itp., ale po latach… okazało się, że język ten nie jest mi w ogóle potrzebny, a angielski owszem. Po studiach, gdy wszyscy moi koledzy mówili już płynnie i na wysokim poziomie, ja zaczęłam dopiero nadrabiać zaległości. Praca w firmach, w których angielskiego niemal nie wykorzystywałam zdecydowanie nie pomagała 🙁 W poprzedniej nadszedł w końcu moment, że zaczęły się spotkania biznesowe. Byłam bardzo dzielna i zdeterminowana do nauki, ponieważ zaczęłam je odbywać na własne życzenie ? Po pierwsze uważałam oczywiście, że to jest dobre dla firmy, ale po drugie – chciałam wykorzystać tę szansę dla siebie. Na początku byłam przerażona, ale z czasem (przy bardzo dużym wysiłku własnym) postępy i łatwość zaczęły być wyraźnie widoczne. To jeden z moich największych sukcesów w życiu! A uwierz… temat był już trochę spisany na straty i… nie wierzyłam, że może się udać! A udało się ??
  3. Uczenie innych pole dance – o przeciwnościach losu w trakcie mojej historii pisałam kiedyś na blogu. Ale jak już wiecie – udało się! Od razu w teorii i praktyce, ponieważ mam już swoją własną grupę i niedawno zaczęłyśmy zajęcia ?❤ Świetnie czuję się w tej roli, a dziewczyny sprawiają wrażenie, że im się podoba – to dla mnie największa motywacja!

A jak z Twoją wiarą w siebie? Wiarą w to, że jeśli poświęcisz wystarczająco dużo czasu i energii to dostaniesz to co chcesz? Każdy ma jakieś wątpliwości, każdy ma chwile słabości i zwątpienia. Ja takich miałam mnóstwo! Ale najważniejsze to iść do przodu i… cieszyć się z każdego małego sukcesu. Pamiętaj, zawsze znajdzie się ktoś lepszy i nie ma się tym co stresować. Nie musisz być najlepsza, żeby czuć się wygrana! Serio :)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *