Taniec na rurze to wciąż TANIEC – dlaczego o tym zapominamy?


Pole Dance / sobota, Listopad 11th, 2017

Powtórzę po raz kolejny – pole dance to w końcu sport! Ale… to też także, a może przede wszystkim, taniec. Mam jednak wrażenie, że w Polsce się o tym za często zapomina. Oczywiście nie mówię o zawodach, gdzie jest to element wymagany, a osoby, które w nich startują poświęcają wiele godzin na własne treningi i ćwiczą regularnie także choreografię. Nie mówię także o wielu instruktorach, bo w Polsce jest wielu, którzy mają background taneczny, albo tych, którzy przez nich zostali wyszkoleni 🙂

Jednak, niestety… zdecydowana większość z nas (kursantów) nie miała wiele szczęścia. Choreografia w większości szkół odbywa się tylko na specjalnie dedykowanych do tego zajęciach, a w bardzo wielu z nich nawet takich zajęć nie ma. Nie istnieje także żadne przygotowanie muzyczne czy budowa świadomości w zakresie rozliczania muzyki czy płynności ruchu. Mówiąc wprost – większość zajęć w Polsce skupia się na wzmacnianiu ciała, nauce figur i combosów (połączenia kilku figur), ale tańca nie uczy w ogóle.

Mój przykład jest do tego zagadnienia wprost idealny! Ćwiczę pole dance już dobre kilka lat. Przez ten czas chodziłam na zajęcia do różnych szkół i różnych instruktorów. I muszę Ci powiedzieć, że na żadnych z zajęć nigdy (!) nie było choreografii! Fakt, czasem są jakieś dłuższe sekwencje kroków w połączeniu z jedną czy dwoma figurami, ale… nigdy nie są dłuższe i… nigdy nie do muzyki. To gdzie ten „dance” w tym pole dance?!

Okej, powiesz, że na to są przecież specjalne zajęcia pole choreo. Ale… przeglądałam wczoraj oferty wielu szkół w Warszawie i takich zajęć praktycznie nie ma. Ja miałam okazję być na kilku takich zajęciach z 3 lata temu, ale grupa szybko się wykruszyła. Okej, może powiesz, że miałam pecha, że akurat dobrze nie trafiłam. Że Ty masz super zajęcia, na których taniec to podstawa. Lucky you 🙂 Ale uwierz, wiele osób ma ten problem. I mimo, że w Warszawie na pewno są świetne, choreograficzne zajęcia, to jednak – na większości z nich taniec jest pomijany 🙁

Zastanawiam się: dlaczego tak się dzieje, gdzie leży przyczyna? Szkoły mogą przecież powiedzieć, że nie ma takiego zapotrzebowania, że dziewczyny wolą uczyć się figur – to jest bardziej spektakularne, po ich opanowaniu można sobie zrobić zdjęcie, widać szybko efekty… Że dziewczyny nie chcą tańczyć, bo się wstydzą często seksownych ruchów, bo jakby chciały tańczyć to poszłyby na sexy dance, a nie na rurę.

Dlaczego więc kursantki nie chcą choreo? A może dlatego, że nie jest to standard, że nie słyszą muzyki, nie umieją jej rozliczać itp. A to dlatego, że nie ma takich zajęć, że nikt ich tego nie uczy, nie przyzwyczaja… Po jakimś czasie trenowania idą raz na jakieś warsztaty często niedostosowane poziomem – „nie łapią”, męczą się i mówią, że nie lubią. To przecież naturalne, że nie lubimy tego co nam nie wychodzi 🙂

A co jeśli każde (no dobra, prawie każde) zajęcia podczas kursów pole dance w Polsce byłyby od początku prowadzone z choreografią w tle? Jakby były to na początku proste kroki i obroty… Jakby wszystkie początkowe figury były uczone w tle choreografii… Jakby kursantki od początku uczyły się płynności i swobody ruchu… Wtedy zajęcia miałyby także większą intensywność i wykorzystywały trening tlenowy. A to oznaczałoby jeszcze więcej endorfin i spalonej tkanki tłuszczowej 🙂

Ps. Korzystając z okazji wrzucam śliczne występy w wersji pro (kategoria Pole Art, gdzie taniec gra kluczową rolę).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *