Przepisy, będą przepisy!


Zdrowe odżywianie / sobota, Wrzesień 23rd, 2017

Nigdy nie lubiłam gotować. Jako dziecko pamiętam, że zawsze powtarzałam: „W przyszłości będę dużo zarabiać i wynajmę sobie kogoś kto będzie dla mnie gotował, bo na pewno nie będę robić tego sama! Wrrr!” 🙂 🙂 i właściwie dokąd mieszkałam z rodzicami to nie gotowałam wcale. Nie jestem z tego dumna, ale… cóż 🙂

Gdy wyjechałam na studia z konieczności trzeba było od czasu do czasu coś ugotować (bo taniej!). Ale były to głównie gotowe lub półgotowe dania – powiedzmy sobie szczerze: dość niezdrowe (fuj!). Ale kto by wtedy myślał o zdrowym odżywianiu – nie dość, że studencki budżet na to nie pozwalał to jeszcze te 10 lat temu „zdrowa” oferta w sklepach była zdecydowanie uboższa. Więc starałam się po prostu ograniczać fast foody i zamieniać czasem białe buły na ciemne, co wcale nie musiało oznaczać zdrowsze… Oj, ale nie o tym! Wracając do tematu…

Właściwie tak więcej, lepiej i zdrowiej zaczęłam gotować jak wprowadziłam się do własnego mieszkania, gdzie mieszkam sama, mam urządzoną pod siebie kuchnię i niezbędne sprzęty. Dodatkowo, zbiegło się to z pierwszym etapem zmiany filozofii mojego odżywiania, która w wielkim skrócie polegała na:

  • ograniczeniu cukru i soli do minimum,
  • znaczącym ograniczeniu produktów z pszenicy (ale od czasu do czasu zjadłam białą bułę czy makaron :)),
  • czytaniu etykiet (!) i wybieraniu produktów jak najmniej przetworzonych.

I muszę Ci powiedzieć, że czułam wielką różnicę, mimo, że „dieta” nie była restrykcyjna, a ja pozwalałam sobie na słodycze czy pszenicę zdecydowanie częściej niż zakładałam. Ale w kuchni kombinowałam głównie ze zdrowymi przepisami – z reguły gotowałam makarony, piekłam zapiekanki i różne ciasta, ciastka i muffinki (mniam!).

Niestety ok. dwa lata temu zaczęły się moje problemy z przewodem pokarmowym – nikt nie mógł znaleźć przyczyny skąd się wzięły, od czego zależą oraz jak je rozwiązać. Do teraz. O swoich doświadczeniach napiszę w osobnym poście (oj, to będzie długi post…) licząc, że komuś pomogą, kogoś zainspirują do działania.

Moje „leczenie” polega głównie na czasowej restrykcyjnej diecie eliminacyjno-rotacyjnej. Słyszeliście kiedyś o czymś takim? Bo ja niestety nie…

W każdym razie, w moim organizmie był duży stan zapalny i trzeba było go zwalczyć. W efekcie od 6 miesięcy nie jem m.in. pieczywa, cukru, mięsa, nabiału, nie piję kawy i alkoholu. Ale przede wszystkim musiałam wyeliminować z diety ok. 100 produktów, których mój organizm nie toleruje (bądź wtedy nie tolerował). Wszystko to spowodowało, że wachlarz możliwych dla mnie potraw zrobił się naprawę ubogi… Musiałam więc wywrócić do góry nogami mój „jedzeniowy świat” i totalnie zmienić filozofię odżywiania. W efekcie czuję się zdecydowanie lepiej, schudłam w trzy pierwsze miesiące 9 kg (przy wzroście 1,6 m!), a przy tym nie brakuje mi żadnych składników odżywczych (pokazują to badania krwi).

I teraz właśnie gotuję naprawdę dużo! I muszę Ci powiedzieć, że uwielbiam to! Oczywiście z reguły ektremalnie zdrowe rzeczy 🙂 Szukam przepisów, próbuję, modyfikuję. Mimo, że wielu rzeczy wciąż jeść nie mogę to w mojej diecie jest coraz więcej pyszności 🙂 Co sprawia, że jest ona mniej uciążliwa i bardziej przyjemna.

Chętnie podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami i będę podrzucać co jakiś czas fajne przepisy! Miłej lektury i… na zdrowie 🙂

Ps. Dzisiaj urządziłam sobie „dzień gotowania” 🙂 bardzo efektywny, więc łap pierwsze przepisy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *